Glenfiddich 16 Years Aston Martin Formula One Team – edycja zabutelkowana w 2025 roku

20 listopada 2024 roku, podczas Grand Prix Las Vegas, Glenfiddich i Aston Martin Formula One Team ogłosiły nawiązanie długoterminowego partnerstwa. Z tej okazji destylarnia Glenfiddich przygotowała dwie wyjątkowe edycje swojej whisky.

Pierwszą z nich jest opisywana dziś 16-letnia whisky – szeroko dostępna i oferowana w bardzo rozsądnej cenie. Drugą stanowi Glenfiddich 1959 – 65-letnia whisky pochodząca z beczki napełnionej destylatem właśnie w 1959 roku, czyli w tym samym roku, w którym Aston Martin zadebiutował w Formule 1. Jest to wydanie ultra limitowane i, niestety, niezwykle drogie. W praktyce nie spotkałam go w żadnym specjalistycznym sklepie z alkoholami. Natrafiłam jedynie na wzmianki o tej edycji z ceną oscylującą wokół 117 tys. USD.

Jak podkreślają obie strony, lata 50. i 60. XX wieku były okresem przełomowym zarówno dla Glenfiddicha, jak i Aston Martina. Dla Glenfiddicha był to czas kształtowania przyszłości szkockiej whisky typu single malt. W okresie, gdy na świecie dominowała whisky mieszana, a single malty były znane i spożywane niemal wyłącznie w Szkocji, wizja i działania Gordona Granta – trzeciego Malt Mastera rodzinnej destylarni – położyły fundamenty pod wzrost zainteresowania tym stylem na rynkach międzynarodowych. To właśnie Glenfiddich był pionierem w promocji i sprzedaży whisky single malt na świecie.

W tym samym czasie Aston Martin przechodził transformację w kierunku innowacyjnych rozwiązań, luksusu oraz – co najważniejsze – wyjątkowych osiągów swoich samochodów. To właśnie te zmiany utorowały firmie drogę do debiutu w Formule 1 w 1959 roku. Jak podkreślają partnerzy, współpraca ta łączy pasję, dążenie do doskonałości i jakość dwóch ponadczasowych ikon reprezentujących zupełnie różne branże.

Dzisiejsza bohaterka to interesujące połączenie destylatów dojrzewających w trzech rodzajach beczek, przy czym wszystkie wykonano z dębu amerykańskiego. Pierwsza z nich wcześniej zawierała wino, choć producent nie podaje bliższych szczegółów. Drugą była beczka świeża, natomiast trzecią beczka po bourbonie drugiego napełnienia. Każdy z destylatów dojrzewał przez co najmniej 16 lat, a po ich połączeniu whisky zabutelkowano z mocą 43%. Muszę jednak przyznać, że moim zdaniem mogłaby być ona nieco wyższa.

To dopiero trzecie spotkanie na moim blogu z destylarnią Glenfiddich, mimo że pozostaje ona liderem sprzedaży whisky single malt na świecie. Rocznie około 20 mln butelek tej whisky trafia do konsumentów. Zbliżone wyniki sprzedaży w ostatnich latach osiągała inna szkocka ikona regionu Speyside – Glenlivet. W sezonie 2022–2023 Glenlivetowi udało się nawet sprzedać kilkaset tysięcy butelek więcej niż Glenfiddichowi. Jednak w kolejnych latach marka ta zaczęła notować spadki sprzedaży sięgające kilku procent rocznie. Najnowsze dostępne dane wskazują poziom około 16 mln butelek.

W 2022 roku miałam przyjemność zwiedzić destylarnię Glenfiddich i każdemu miłośnikowi whisky zdecydowanie polecam jej odwiedzenie – niezależnie od tego, czy jest fanem jej produktów. Pomimo tego, że ostatnia rozbudowa miała miejsce w latach 2018–2020 i znacząco zwiększyła moce produkcyjne, destylarnia zachowała klasyczny wygląd gorzelni z przełomu XIX i XX wieku. Nowe budynki wzniesiono z kamienia i pokryto kamienną dachówką, dzięki czemu harmonijnie wpisują się w historyczną zabudowę. Moją wizytę w Glenfiddich opisałam już wcześniej przy okazji recenzji Glenfiddich My Solera Reserve 15 Years.

No dobrze – teoria teorią, ale sprawdźmy, jak ta whisky wypada w kieliszku.
Glenfiddich 16 Years Aston Martin Formula One Team
Nota
– moc 43% alc./vol
– region Speyside
– wiek 16 yo
– beczka po ex-Burbonie, po winie i świeży dąb
– filtrowana na zimno
– barwiona karmelem
Oko – Butelka ma dobrze znany, trójkątny kształt charakterystyczny dla Glenfiddicha. Tym razem otrzymała jednak bardziej wyrazistą oprawę. Turkusowo-zielona etykieta z limonkowymi akcentami oraz logo Aston Martin Formula One Team nadają jej sportowego charakteru i sprawiają, że trudno pomylić ją z podstawowymi edycjami destylarni. Całość uzupełnia utrzymana w tej samej kolorystyce tuba. W kieliszku whisky prezentuje się w odcieniu ciemnego złota przechodzącego w bursztyn, z delikatnymi miedzianymi refleksami.
Zapach – Aromat jest przyjemny i dobrze ułożony. Na pierwszym planie pojawiają się nuty dojrzałych gruszek i słodkich jabłek, charakterystyczne dla Glenfiddicha. Towarzyszy im miód, wanilia i odrobina karmelu. Po chwili dochodzą delikatne akcenty czerwonych owoców, skórki cytrusowej oraz subtelna dębowa przyprawowość z nutą świeżo struganego drewna.
Smak – W ustach whisky jest gładka i dość kremowa. Początkowo dominują słodkie owoce sadowe, miód i wanilia, które następnie ustępują miejsca nutom toffi, migdałów i delikatnym przyprawom. W tle można odnaleźć lekkie akcenty czerwonych owoców oraz wpływ dębu, który dodaje całości charakteru, nie przejmując jednak kontroli nad profilem.
Finisz – Średniej długości, przyjemnie rozgrzewający i lekko wytrawny. Pozostawia nuty wanilii, dębu, odrobiny pieprzu oraz słodkich owoców. Z czasem pojawia się delikatna taniczność i subtelny migdałowy posmak.
Moja ocena – 5/10
To dobra, rzetelnie przygotowana whisky, która nie próbuje na siłę imponować. Jest przyjemna w odbiorze, dobrze zbalansowana i pozbawiona wyraźnych wad, choć jednocześnie nie dostarczyła mi większych emocji. Nie do końca trafiła w moje preferencje smakowe, ale rozumiem, dlaczego wielu miłośników klasycznego stylu Glenfiddicha może ją docenić. Ocena 5/10 wydaje się tutaj w pełni zasłużona.
Cena 380,00 – 450,00 zł
