Kilchoman Maury Cask Matured to nowa i niezwykle interesująca whisky z jeszcze do niedawna najmłodszej destylarni słodowej na wyspie Islay.

Nie mogłam się oprzeć, by opisać tę edycję na blogu — zachwyciła mnie już przy pierwszym spotkaniu podczas ostatniego festiwalu Pawlina Whisky & Friends, który odbył się 24–25 kwietnia 2026 roku w Warszawie. Była to jubileuszowa, dziesiąta odsłona tego wydarzenia.

Już od pierwszego kontaktu whisky oczarowała mnie swoim aromatem i smakiem, ale przede wszystkim niezwykłym kolorem, jakiego wcześniej nie spotkałam w świecie whisky. To efekt dojrzewania w beczkach po francuskim winie wzmacnianym Maury. Nigdy wcześniej nie miałam okazji próbować whisky leżakującej w tego typu beczkach. Samo wino Maury to czerwone, słodkie wino wzmacniane z regionu Roussillon w południowej Francji, produkowane głównie z winogron grenache noir — co ciekawe, wcześniej nawet o nim nie słyszałam.

Warto przytoczyć słowa Anthony’ego Willsa, założyciela i właściciela destylarni Kilchoman: Maury Cask Matured to dla nas debiut i wciąż rzadkość na rynku whisky. Te beczki po wzmacnianym winie bywają wymagające, ale właściwie wykorzystane potrafią dać naprawdę wyjątkowy efekt. Słyniemy z pełnego dojrzewania wielu naszych limitowanych edycji i ta whisky jest kolejnym tego przykładem — pozwala wydobyć piękne nuty Maury, a przy tym zachwyca niezwykłym, karmazynowo-czerwonym odcieniem.

Edycja została zabutelkowana 5 marca 2026 roku i liczy 15 tysięcy butelek. Całość dojrzewała w 19 beczkach typu Maury butt, napełnionych świeżym destylatem w 2021 roku. Oznacza to, że mamy do czynienia z whisky zaledwie pięcioletnią, a mimo to wyjątkowo dobrze ułożoną i spójną. To kolejny przykład nietuzinkowego podejścia Kilchomana, destylarni znanej z limitowanych wydań dojrzewających w różnorodnych, często nieoczywistych beczkach.

To już jedenaste spotkanie z whisky tej destylarni na moim blogu, dlatego we wcześniejszych wpisach opisałam już szczegółowo jej historię, rozwój oraz proces produkcyjny (zobacz Kilchoman 10yo single cask M&P Cask Collection Club cask #320/2010). Pokazuje to także, jak bardzo cenię ich styl — staram się sięgać po każdą nowość, która pojawia się na naszym rynku. Dodatkowym atutem jest dla mnie fakt, że Kilchoman butelkuje swoje limitowane edycje najczęściej w mocach 46% i 50%, zamiast ograniczać się wyłącznie do wersji cask strength.

Na koniec dodam, że miałam już dwukrotnie przyjemność odwiedzić tę destylarnię i każda wizyta kończyła się bardzo ciekawą degustacją. Na miejscu znajduje się piękne visitor centre, w którym można kupić różnorodne sample z bogatego portfolio destylarni, a także zjeść niedrogi posiłek w restauracji. Warto przy tej okazji zamówić deskę z kilkoma dramami oferowanymi w naprawdę przystępnych cenach.

Pora więc sprawdzić, jak ta wyjątkowa edycja wypada w bezpośredniej degustacji.
Kilchoman Maury Cask Matured
Nota
– moc 50% alc./vol
– region Islay
– wiek 5yo
– beczka po winie Maury
– nie filtrowana na zimno
– nie barwiona karmelem
Oko – Butelka Kilchoman Maury Cask Matured zachowuje charakterystyczną dla destylarni, prostą i elegancką formę, ale jednocześnie wyróżnia się kilkoma detalami. Tuż nad etykietą znajduje się dobrze znany fanom marki metalowy emblemat z logo Kilchomana. Przez klarowne szkło widać nietypowy odcień destylatu, wpadający w czerwone, winne tony. Przy bliższym spojrzeniu whisky okazuje się lekko mętna, co nadaje jej bardziej naturalny, niefiltrowany wygląd. W połączeniu z minimalistyczną etykietą tworzy to spójną i intrygującą całość.
Zapach – Wyraźnie zaznacza się połączenie torfowego dymu z bogatą, winno‑owocową słodyczą. Na pierwszym planie pojawiają się nuty suszonych owoców — daktyli, fig i rodzynek — przeplatane akcentami ciemnego miodu i lekko karmelizowanego cukru. Z czasem dochodzą delikatne nuty czerwonych owoców oraz subtelna przyprawowość, która dobrze współgra z charakterystyczną dla Kilchomana mineralno‑dymną podstawą.
Smak – Pełny i intensywny, z wyraźnym wpływem beczek po winie Maury. Najpierw pojawia się falująca słodycz w postaci dojrzałych, lekko duszonych owoców i melasy, szybko jednak równoważona przez torfowy dym i wytrawniejsze, lekko pikantne akcenty. W tle wyczuwalne są nuty czekolady, przypraw korzennych i delikatnej goryczki, które nadają całości głębi i charakteru.
Finisz – Długi i rozgrzewający, z wyraźnym powrotem torfowego dymu, który stopniowo łączy się z nutami ciemnych owoców i słodkich przypraw. Pozostawia na języku lekko wytrawne, dębowe akcenty oraz subtelną, owocowo‑winą słodycz, która jeszcze przez chwilę przypomina o nietypowym dojrzewaniu tej edycji.
Moja ocena – 6,5/10
Podsumowując, Kilchoman Maury Cask Matured to bez wątpienia jedna z bardziej nietypowych i intrygujących edycji tej destylarni. Eksperyment z beczkami po winie Maury przyniósł bardzo charakterystyczny efekt — zarówno w aromacie, jak i smaku — choć niekoniecznie będzie to whisky dla każdego. Wyraźny wpływ wina, intensywne nuty owocowe i specyficzna, lekko surowa struktura sprawiają, że jest to raczej propozycja dla osób lubiących mniej oczywiste profile smakowe.
To zdecydowanie whisky, która zapada w pamięć i wyróżnia się na tle innych edycji — nawet jeśli nie do końca trafia w każdy gust.
Cena 330,00 – 460,00 zł
