Lochlea 5yo 2018/2023 to spotkanie z whisky single malt pochodzącą z jednej z młodych, szkockich destylarni słodowych.

Opisana co prawda z prawie trzyletnim opóźnieniem, ale mamy tutaj do czynienia z pierwszą whisky Lochlea z określeniem wieku. Zabutelkowano zaledwie 2000 butelek tej edycji, a whisky powstała z połączenia zawartości pięciu różnych beczek. Do dwóch z nich trafił spirytus wyprodukowany w pierwszym tygodniu działalności destylarni. Były to beczki pierwszego napełnienia po Bourbonie – cask #20 i #25. Kolejna to również beczka pierwszego napełnienia, tym razem po sherry Oloroso – cask #249. Z kolei dwie ostatnie beczki po Bourbonie poddano dodatkowemu finiszowaniu. Cask #272 trafiła na finisz do beczki po sherry Oloroso, natomiast #295 do beczki po sherry Pedro Ximénez.

W kieliszku mamy więc bardzo ciekawą, a przede wszystkim zaskakująco ciemną whisky, zabutelkowaną z mocą 50%, bez filtracji na zimno i bez dodatku karmelu. Jednak jej potencjalnie słabszą stroną może być młody wiek, ale o tym przekonamy się dopiero podczas degustacji.

Destylarnia Lochlea powstała w 2018 roku, a pierwszy destylat spłynął z alembików w sierpniu tego samego roku. To jedna z wielu nowych szkockich destylarni, które w ostatnich latach rozpoczęły produkcję whisky słodowej. Zbudowano ją na pięknej farmie założonej około 1700 roku, zajmującej powierzchnię 220 akrów. Położona jest w zachodniej części regionu Lowlands, kilkanaście kilometrów od przystani promowej, z której kursują promy na wyspę Arran.
Jej właściciel, Neil McGeoch, wcześniej hodował bydło na rodzinnej farmie, a dodatkowo zajmował się handlem nieruchomościami w Glasgow. W 2016 roku zdecydował się na budowę destylarni, a cały areał swojej farmy przeznaczył pod uprawę jęczmienia wykorzystywanego do produkcji whisky.

W zakładzie znajdziemy dwutonową kadź zacierną typu semi-lauter oraz sześć kadzi fermentacyjnych wykonanych z daglezji zielonej. Fermentacja trwa tutaj 66 lub 116 godzin. Co ciekawe ta zdecydowanie dłuższa służy pozyskiwaniu bardziej kwiatowego i lekkiego spirytusu. Destylacja odbywa się w jednej parze alembików. Pierwszy z nich ma pojemność 10 000 litrów, a drugi, służący do destylacji końcowej, 6250 litrów. Frakcja spirytusu przeznaczonego do napełniania beczek jest bardzo krótka i mieści się w przedziale od 75 do 67%.

W 2022 roku stanowisko master blendera w Lochlea objął John Campbell, który przez 27 lat piastował to samo stanowisko w legendarnym Laphroaigu. Jesienią 2024 roku zdecydował się jednak odejść do destylarni Sespe Creek w Kalifornii. Jego miejsce zajął Jill Boyd, wcześniej związany z William Grant & Sons i Compass Box.

Moce produkcyjne Lochlea wynoszą 200 tysięcy litrów czystego spirytusu rocznie. W 2025 roku zostały wykorzystane niemal w całości – destylarnia wyprodukowała 195 tysięcy litrów. Lochlea dołączyła również do niewielkiego grona szkockich producentów whisky, którzy samodzielnie słodują jęczmień na klasycznych podłogach klepiskowych. Na razie w ten sposób destylarnia przygotowuje 15–20% jęczmienia, a pozostałą część słoduje w słodowni Baird’s. Do tej pory produkowano tutaj whisky całkowicie bez użycia torfu, ale najbliższe plany zakładają również rozpoczęcie destylacji whisky torfowej.

Teraz przejdźmy już do degustacji. Tym bardziej interesująco zapowiada się degustacja, że jest to pierwsza whisky Lochlea opisywana na moim blogu, choć wcześniej miałam okazję spróbować zaledwie kilku tutejszych trunków.

A więc do dzieła!
Lochlea 5yo 2018/2023
– moc 50% alc./vol
– region Lowland
– wiek 5yo
– beczka po Bourbonie, Sherry Oloroso i Pedro Ximenez
– nie filtrowana na zimno
– nie barwiona karmelem
Oko – Butelka Lochlea 5yo 2018/2023 ma charakterystyczny, prostokątny kształt z zaokrąglonymi krawędziami. Przezroczyste szkło pozwala dobrze przyjrzeć się whisky, a uwagę zwraca jej bardzo ciemna barwa. To głęboki bursztyn z wyraźnymi mahoniowymi, niemal rubinowymi refleksami. Na butelce znajdziemy prostą, kremową etykietę z logo destylarni, oznaczeniem wieku oraz rocznikami 2018 i 2023. Całość uzupełnia jasny korek.
Zapach – Początkowo wyraźnie wyczuwalny jest słodki, beczkowy charakter. Pojawiają się nuty dojrzałych owoców, rodzynek i suszonych śliwek, którym towarzyszą wanilia, karmel oraz delikatne akcenty dębowe. W tle można znaleźć nieco cytrusów i świeżego jęczmiennego słodu. Z czasem aromat staje się bardziej kremowy i owocowy.
Smak – W ustach whisky jest pełna i wyraźnie słodka, z nutami karmelu, wanilii i dojrzałych owoców. Pojawiają się rodzynki, śliwki i ciemne owoce, a wpływ beczek po sherry wnosi nieco czekolady z chilli i korzennych przypraw. W tle obecne są cytrusy oraz delikatna dębina. Moc 50% zapewnia jej odpowiednią intensywność, ale nie dominuje nad pozostałymi nutami.
Finisz – Średnio długi, rozgrzewający i lekko wytrawny. Pozostają nuty suszonych owoców, wanilii, dębiny i delikatnej czekolady, z odrobiną przypraw i słodkiego karmelu. Z czasem pojawia się również lekka goryczka dębowa.
Moja ocena – 5/10
Lochlea 5yo 2018/2023 zrobiła na mnie zdecydowanie pozytywne wrażenie, choć oczywiście nie jest pozbawiona cech wynikających z młodego wieku. Whisky jest dobrze ułożona, ale wciąż wyczuwalny jest w niej młodzieńczy pazur – pojawia się pieprzność, lekka agresja i pewna surowość, których trudno oczekiwać po bardziej dojrzałych whisky. Brakuje mi tutaj przede wszystkim tej głębi i harmonii, które zwykle pojawiają się wraz z kolejnymi latami spędzonymi w beczce. Co ciekawe, nie chodzi tylko o moc alkoholu – zdarzają się przecież znacznie mocniejsze, kilkunastoletnie whisky, które odbieramy zupełnie inaczej. W ich przypadku alkohol potrafi być bardziej zintegrowany z całością, podczas gdy tutaj młody charakter destylatu wciąż daje o sobie znać. Nie zmienia to jednak faktu, że Lochlea 5yo jest jedną z ciekawszych kilkulatek, jakie miałam okazję ostatnio degustować. Jak na whisky w tym wieku oferuje sporo charakteru, jest dobrze skomponowana i daje nadzieję, że kolejne lata dojrzewania mogą przynieść naprawdę interesujące efekty.
Cena 400,00 – 500,00 zł
