Bowmore 12 Years vs Bowmore 12 Years Sherry Oak Cask, czyli spotkanie z dwiema nowymi edycjami pochodzącymi z legendarnej destylarni Bowmore z wyspy Islay. Pierwsza z nich trafiła na rynek w połowie 2025 roku, druga natomiast ukazała się nieco wcześniej, we wrześniu 2024 roku.

Obie opisywane dziś whisky mają 12 lat i są mariażem destylatów dojrzewających w beczkach po bourbonie oraz po sherry Oloroso. Najistotniejszą różnicą pomiędzy tymi edycjami jest fakt, że wersja Sherry Oak Cask dodatkowo w całości finiszowała w beczkach po sherry Oloroso. Celem dzisiejszej degustacji jest oczywiście ocena obu whisky, ale również próba wychwycenia różnic pomiędzy edycjami, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się bardzo do siebie zbliżone.

W 2024 roku destylarnia Bowmore zaprezentowała zupełnie nową prezentację swoich produktów. Zmianie uległ zarówno kształt butelki, jak i szata graficzna, a także – co równie istotne – znacząco rozbudowano podstawowe portfolio marki. We wrześniu 2024 roku na rynku pojawiła się seria Sherry Oak Cask, obejmująca edycje Bowmore 12 years (druga z dzisiejszych bohaterek), 15 years, 18 years (zobacz Bowmore 18 years Sherry Oak Cask) oraz 21 years.

Miesiąc później zaprezentowano serię Bowmore Appellations Collection, przeznaczoną do sprzedaży w strefach wolnocłowych. W jej skład weszły cztery wydania: Bowmore 14 Years Bordeaux Cask Finish, Bowmore 16 Years Ruby Port Cask Finish, Bowmore 19 Years Pinot Noir Cask Finish oraz Bowmore 22 Years Sauternes Cask Finish.
W połowie 2025 roku portfolio Bowmore zostało uzupełnione o najprostszą linię, w skład której weszły edycje Bowmore 9 years, 12 years (pierwsza z naszych dzisiejszych bohaterek), 15 years oraz 18 years. Dodatkowo do oferty travel retail dołączył Bowmore 11 Years Essence of Islay. W efekcie, w ciągu zaledwie dwóch lat na rynku pojawiło się aż trzynaście nowych edycji wchodzących w skład podstawowego portfolio tej kultowej destylarni. Najmłodsze z nich dostępne są w bardzo przystępnych cenach, sięgających nawet 110–150 złotych, niestety nie na polskim rynku.

Dzisiejsze spotkanie jest już dziesiątym na moim blogu poświęconym whisky z destylarni Bowmore, dlatego większość informacji na jej temat pojawiała się już we wcześniejszych wpisach. Tym razem ograniczę się jedynie do najważniejszych faktów. Bowmore to najstarsza destylarnia na wyspie Islay oraz jedna z najstarszych wciąż działających gorzelni słodowych w całej Szkocji. Powstała jeszcze w XVIII wieku, co stawia ją w bardzo wąskim gronie zaledwie dziewięciu destylarni szkockich, które do dziś nieprzerwanie funkcjonują, a zostały założone w tamtym okresie.

W Bowmore nadal pracuje klasyczna, trzypoziomowa słodownia klepiskowa, produkująca około 25 procent wykorzystywanego na miejscu słodu jęczmiennego. Do jego suszenia używany jest torf pochodzący z lokalnych torfowisk, których zasoby szacowane są na około czterysta lat.

Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o charyzmatycznym Stanleyu P. Morrisonie, który w 1963 roku został właścicielem Bowmore i swoimi działaniami wprowadził destylarnię do ścisłej czołówki szkockiej whisky. Rozbudował zakład, znacząco zwiększył produkcję, stworzył mocne i rozpoznawalne portfolio oraz skutecznie wypromował whisky Bowmore na wielu rynkach światowych. Był także jednym z pionierów zajmujących się sprzedażą i promocją whisky typu single malt.

Na zakończenie dodam jeszcze, że osobiście miałam okazję dwukrotnie odwiedzić legendarną wyspę Islay i za każdym razem kilkukrotnie gościłam również w Bowmore. Świetnie zaopatrzony bar i sklep, klasyczne białe zabudowania destylarni oraz najstarszy wciąż pracujący magazyn leżakowy, położony tuż nad samym morzem, czyli słynny No.1 Vaults, robią ogromne wrażenie. Miałam także przyjemność uczestniczyć w jednej z najlepszych degustacji właśnie w tym historycznym magazynie (zobacz Bowmore 18yo Aston Martin Deep & Complex Edition 9).

Zwiedzanie destylarni Bowmore polecam każdemu miłośnikowi whisky, a teraz przejdźmy już do właściwej części wpisu i dzisiejszej degustacji.
Bowmore 12 Years
Nota
– moc 40% alc./vol
– region Islay
– wiek 12yo
– beczki po Sherry Oloroso i po Bourbonie
– brak informacji o filtracji na zimno
– brak informacji o barwieniu karmelem
Oko – Nowa butelka Bowmore prezentuje się nowocześnie, ale wciąż wyraźnie nawiązuje do klasyki destylarni. Smuklejsza sylwetka i uproszczona etykieta nadają całości bardziej współczesnego charakteru. Kolor whisky to jasny bursztyn z delikatnymi złotymi refleksami, sugerujący dojrzewanie głównie w beczkach po bourbonie, z wyraźnym, ale nienachalnym udziałem sherry.
Zapach – Na początku lekki i świeży. Pojawiają się owoce cytrusowe, głównie cytryna, a także jabłka i gruszki. Po chwili dochodzi delikatna wanilia i miód. W tle zaznacza się subtelny torf charakterystyczny dla Bowmore – raczej w formie dymnej mgiełki niż wyraźnej dominanty. Całość czysta, dobrze zbalansowana i niezbyt ciężka.
Smak – Start słodki i kremowy. Wanilia, jasny miód, odrobina karmelu oraz lekka owocowość. Torf obecny, ale bardzo stonowany, daje delikatnie dymne echo bez dominacji. Beczka pracuje spokojnie, nie wnosi agresywnej taniczności. Smak prosty, ale poukładany i bardzo pijalny.
Finisz – Średniej długości. Lekko dymny, z nutami wanilii, delikatnego drewna i słodu. Gaśnie spokojnie, bez goryczy i ciężkich akcentów.
Cena 160,00 – 180,00 zł
Moja ocena – 5/10
Bowmore 12 Years Sherry Oak Cask
Nota
– moc 40% alc./vol
– region Islay
– wiek 12yo
– beczki po Sherry Oloroso i po Bourbonie, finisz w beczkach po Sherry Oloroso
– brak informacji o filtracji na zimno
– brak informacji o barwieniu karmelem
Oko – Butelka prezentuje się identycznie jak w wersji podstawowej, natomiast kolor whisky jest wyraźnie ciemniejszy. Bursztyn przechodzi tu w głębsze, bardziej miedziane tony, co od razu sugeruje większy wpływ beczek po sherry Oloroso.
Zapach – Zdecydowanie bardziej sherry niż w wersji podstawowej. Na pierwszy plan wysuwają się suszone owoce – rodzynki, śliwki i figi. Towarzyszy im karmel, mleczna czekolada i lekka nuta orzechowa. W tle pojawia się też delikatny, lekko marcepanowy akcent, który podkreśla bardziej deserowy charakter tej edycji. Torf pozostaje miękki i subtelny, dobrze wtopiony w całość.
Smak – Pełniejszy i bardziej zaokrąglony. Słodycz sherry jest wyraźniejsza: suszone owoce, toffi i miód. Pojawia się lekka taniczność beczki, która dobrze równoważy słodsze nuty. W środkowej części zaznacza się delikatnie deserowy akcent dojrzałych owoców, kojarzący się z owocami w syropie. Torf pozostaje łagodny i kremowy, bardziej buduje strukturę niż intensywność smaku.
Finisz – Nieco dłuższy niż w wersji podstawowej. Ciepły, lekko wytrawny, z nutami drewna, przypraw i delikatnej gorzkiej czekolady. Na końcu zostaje subtelny dym i sherry’owa suchość.
Cena 230,00 – 280,00 zł
Moja ocena – 5,5/10
Na koniec muszę przyznać, że obie dwunastoletnie odsłony Bowmore dobrze pokazują charakter destylarni i jej bardziej stonowane podejście do torfu. Wersja podstawowa jest lżejsza, świeższa i bardzo przystępna, z miękkim, nienachalnym dymem, który nie dominuje ani aromatu, ani smaku. To bardzo dobra propozycja dla osób, które dopiero chcą zacząć swoją przygodę z whisky torfowymi i szukają czegoś łagodnego, ale charakternego.
Bowmore 12 Years Sherry Oak Cask wypada natomiast pełniej i bardziej wyraziście. Dodatkowy wpływ beczek po sherry Oloroso wnosi więcej słodyczy, głębi i struktury, a całość sprawia wrażenie lepiej zaokrąglonej. Torf pozostaje subtelny i miękki, dzięki czemu whisky nadal jest przystępna, ale daje już więcej wrażeń przy spokojnej degustacji.
W bezpośrednim porównaniu to właśnie wersja Sherry Oak Cask trafia w mój gust nieco bardziej, oferując większą złożoność i satysfakcjonujący balans pomiędzy sherry, torfem i beczką. Jedyną rzeczą, której odrobinę mi tu brakuje, jest moc – moim zdaniem zakres 43–46% alkoholu pozwoliłby obu edycjom pokazać jeszcze więcej charakteru i głębi, bez utraty ich przyjaznego, przystępnego stylu.
