Scapa 16yo, single malt z destylarni położonej na wyspie Mainland w archipelagu Orkadów.

Destylarnia o której nie mówi się zbyt często z dwóch powodów: pierwszy to fakt, że zdecydowana większość tutejszego destylatu znika w blendach z portfela Pernod Ricard, a drugi to, że jest to destylarnia niewielka, która obecnie mogłaby wyprodukować 1,3 mln litrów czystego destylatu rocznie, ale jej produkcja to obecnie około 1 mln, a jeszcze do niedawna było to 0,5 mln litrów.

W 2024 roku zdecydowano się na wydanie podstawowego portfolio, które w końcu powinno oddać prawdziwy charakter tej gorzelni. W jego skład weszły trzy edycje z określeniem wieku, w których w końcu zrezygnowano z filtracji na zimno i z barwienia karmelem. Otrzymaliśmy więc Scapa 10yo, naszą dzisiejszą bohaterkę oraz Scapa 21yo. Wszystkie dojrzewały w beczkach pierwszego napełnienia po Bourbonie, dwie pierwsze zostały zabutelkowane z mocą 48%, a ostatnia pozycja z mocą beczki. Tak więc w końcu doczekałam się wydania tutejszej whisky w odsłonie takiej, jaką lubię. Będzie to pierwsze spotkanie na moim blogu z whisky Scapa, z czego się bardzo cieszę. Moim założeniem od samego początku było to, żeby opisywać whisky ze wszystkich szkockich destylarni słodowych, co jednak okazało się nie takie proste.

Spora część gorzelni jeszcze do niedawna nie wydawała swoich oficjalnych edycji, a jeśli wydawały, to były to whisky nijakie, słabe i nie oddające prawdziwego charakteru destylarni. Właśnie takimi były poprzednie wydania pochodzące z dzisiaj opisywanej gorzelni, czyli Scapa Glansa oraz Skiren. A ja staram się pokazać na blogu, że każda destylarnia jest w stanie wydać coś dobrego, jeśli zaistnieją i zostaną spełnione pewne warunki i żadnej szkockiej destylarni nie spisuję na straty.

Po dzisiejszej notce zostanie mi jeszcze poszukiwanie i opisanie whisky tylko z czterech szkockich destylarni słodowych, nie licząc tych, które powstały od 2008 roku. Są to Auchroisk, Balmenach, Kininvie oraz Strathisla, ale ich oficjalne edycje były wydawane niezwykle rzadko i są bardzo trudne do zdobycia.

Destylarnia Scapa powstała w 1885 roku jako własność spółki Macfalane & Townsend i na owe czasy uchodziła za szczyt rozwiązań technicznych w zakresie produkcji whisky. Popyt na tutejszą whisky bardzo szybko się zwiększał i w dosyć szybkim czasie zakład o powierzchni niespełna hektara rozrósł się czterokrotnie. W 1919 roku powstaje nowa spółka pod nazwą Scapa Distillery Company Ltd. W latach 1934-36 produkcję wstrzymano, a w roku 1936 zakład przeszedł na własność Bloch Brothers Ltd. W 1954 roku gorzelnia weszła w skład spółki Hiram Walker & Sons. W 1959 roku w destylarni zamontowano alembik typu Lomond do pierwszej destylacji i w tym samym czasie cały zakład gruntownie przebudowano.

W 1978 roku nastąpiła kolejna modernizacja, a w 1994 roku zawieszono produkcję. W 1997 roku ponownie uruchomiono zakład, ale produkcja była prowadzona tylko okresowo, przez załogę leżącej w pobliżu destylarni Highland Park. W 2004 roku gorzelnia przeszła gruntowną przebudowę, na którą przeznaczono 2,1 mln funtów. W 2005 roku destylarnia znowu została zamknięta na kilka miesięcy dla przeprowadzenia kolejnej modernizacji, która objęła miedzy innymi otwarcie Visitor Centre. W tym samym momencie, zakład przeszedł na własność francuskiego giganta w branży alkoholowej, Pernod Ricard, a dokładnie pod zarząd jego ramienia odpowiedzialnego za szkocką whisky – Chivas Brothers.

Od tego momentu produkcja w końcu ruszyła w pełnym wymiarze, zapasy magazynowe zostały odbudowane i w końcu w tamtym roku otrzymaliśmy, fajne podstawowe portfolio whisky Scapa.
Na koniec nadmienię jeszcze, że tutejsza whisky jest jednym z kluczowych składników blendów Ballantaine’s, jest bardzo delikatna i kwiatowa. Decyduje o tym najdłuższy czas fermentacji w całej szkockiej branży alkoholowej, który wynosi aż 160 godzin.

Teraz już przejdźmy do degustacji:
Scapa 16yo
Nota
– moc 48% alc./vol
– region wyspy
– wiek 16yo
– beczka po Bourbonie
– nie filtrowana na zimno
– nie barwiona karmelem
Oko – Scapa 16yo rozlewana jest do niskich, pękatych butelek z wytłoczoną żaglówką i żłobieniami imitującymi morskie fale i moim zdaniem jest aktualnie jedną z ładniejszych w świecie whisky. Etykieta jest czytelna i zawiera tylko podstawowe informacje. Whisky ma złoty kolor.
Zapach – miód, słód jęczmienny, ciepła drożdżówka z brzoskwinią, suszone mango, trawa cytrynowa, jabłka, nuty wosku, imbir, biały pieprz
Smak – słód jęczmienny, wanilia, płatki śniadaniowe, marcepan, miód, karmel, suszone owoce tropikalne, brzoskwinie w syropie, świeże orzechy włoskie, nuty pieprzu, goryczka dębowej beczki
Finisz – dość długi, odrobinę pieprzny, wanilia, orzechy, gorzkie migdały, mleczna czekolada z kokosem, imbir
Moja ocena – 5,5/10
Scapa 16yo jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem, to poukładana 16-latka z beczek po Bourbonie. Zapach, smak i finisz są zmienne w czasie, ale cały czas dominują owoce tropikalne i wanilia, a alkohol jest bardzo dobrze ukryty. Jest zaskakująco łagodna i gładka. Whisky ta jest doskonałym przykładem na destylat, który przejął cechy użytych beczek i nie było potrzeby finiszowania. Lekka pikantność pozostawia przyjemne uczucie mrowienia na ustach. Moim kolejnym kierunkiem na mapie Szkocji muszą być Orkady! Zachęcam do spróbowania i własnej oceny.
Cena 470,00 – 520,00 zł