Laphroaig Elements 2.0, zabutelkowana w 2024 roku, to już druga edycja z tej wyjątkowej serii.

Laphroaig w tych wydaniach ma nam zaoferować whisky, w których poza tradycyjnym profilem tej destylarni otrzymamy coś więcej, jakiś dodatkowy wymiar aromatu i smaku. I tak nasza dzisiejsza bohaterka wyróżnia się na tle innych edycji Laphroaiga przede wszystkim wydłużonym procesem fermentacji – zamiast standardowych 55 godzin, trwa on aż 115 godzin. Dodatkowe 60 godzin pozwala wydobyć więcej nut kwiatowych, które łagodzą intensywne, torfowe akcenty, nadając whisky bardziej złożony i harmonijny charakter.

Pierwsza edycja – Laphroaig Elements 1.0 z 2023 roku – była próbą powrotu do pierwotnych metod produkcji whisky w tej destylarni na trzy sposoby. Po pierwsze, zastosowano zarówno mętny, jak i pół-mętny zacier, co miało na celu wydobycie intensywniejszych nut owoców tropikalnych. Po drugie, połączono efekty zacierania 11 ton słodu z tradycyjną ilością 8,5 tony, stosowaną w przeszłości, zanim została zarzucona na rzecz zwiększenia wydajności gorzelni. Po trzecie, wykorzystano w 100% jęczmień uprawiany na wyspie Islay, który następnie w całości zesłodowano na własnych, klasycznych podłogach słodowniczych – wciąż działających w destylarni.

Laphroaig to jedna z trzech obecnie działających destylarni słodowych na południowym wybrzeżu wyspy Islay, należących do tzw. Kildalton Distilleries. Pozostałe to Lagavulin i Ardbeg. Wszystkie trzy słyną z produkcji whisky o wyjątkowo intensywnym profilu – zdominowanym przez dym torfowy, morskie akcenty, nuty jodowe, a nawet charakterystyczne, medyczne aromaty. Uważa się, że jest to jeden z najbardziej wymagających stylów whisky, trudny do zaakceptowania dla niewprawionego nosa i podniebienia. Doświadczeni miłośnicy szkockiej często zalecają, by rozpocząć przygodę z torfową whisky dopiero po pewnym czasie eksplorowania świata single malt.

Laphroaig była jedną z pierwszych destylarni słodowych, które już w XX wieku promowały swoją whisky jako single malt, a na pewno pierwszą, która próbowała sprzedawać w tej formie whisky torfową. Ciekawostką jest fakt, że w czasach prohibicji w USA została dopuszczona do sprzedaży w aptekach jako lekarstwo. Uzasadniano to argumentem, że „nikt nie piłby czegoś o takim smaku i aromacie dobrowolnie”. Pozostałością tamtych czasów są charakterystyczne etykiety współczesnych edycji Laphroaiga – proste, czytelne, białe, najczęściej z czarnymi napisami, oldskulowe i, jak ja to określam, „apteczne”. Osobiście bardzo mi się podobają – są niezwykle rozpoznawalne. Klasyczna butelka i minimalistyczna etykieta sprawiają, że wśród dziesiątek butelek na półkach dobrze zaopatrzonego sklepu Laphroaiga można dostrzec od razu.

Obecnie Laphroaig jest najlepiej sprzedającą się torfową whisky w segmencie single malt i zajmuje siódmą pozycję wśród najlepiej sprzedających się szkockich single maltów, z wynikiem przekraczającym 4 miliony butelek rocznie. Wyprzedzają ją Glenlivet i Glenfiddich – niekwestionowani liderzy rynku, sprzedający po około 20–21 milionów butelek rocznie – a także Macallan, Glenmorangie, Singleton i Balvenie. W moim osobistym rankingu Laphroaig znajduje się w ścisłej czołówce, a jeśli brać pod uwagę wyłącznie whisky z wyspy Islay, plasuje się tuż za Bowmore.

O destylarni Laphroaig mogłabym pisać bez końca. Odwiedziłam ją już dwukrotnie, zaznaczyłam swoją obecność na tamtejszym torfowisku, wbijając flagę na swojej stopie ziemi, i z pewnością jeszcze tam wrócę. To niezwykle urocza destylarnia, podobnie jak wszystkie inne na tej legendarnej wyspie.

Na zakończenie wspomnę jeszcze o kobiecie, która odegrała kluczową rolę w historii tego miejsca – Bessie Williamson, menadżerce Laphroaiga w latach 1954–1972. Z powodzeniem zarządzała destylarnią i była prawdopodobnie jedyną kobietą w XX wieku na tak wysokim stanowisku w branży whisky. To właśnie na jej cześć whisky z Laphroaiga, butelkowana przez niezależnych dystrybutorów bez możliwości użycia nazwy destylarni, często nosi nazwę Williamson.

A teraz czas na ocenę whisky.
Laphroaig Elements 2.0
Nota
– moc 59,6% alc./vol
– region Islay
– wiek NAS
– beczka po Burbonie
– brak informacji o filtracji na zimno
– brak informacji o barwieniu karmelem
Oko – Laphroaig Elements 2.0 jest butelkowana w klasyczne, smukłe butelki. Jej prosta, biała etykieta – charakterystyczna dla destylarni – zawiera jedynie podstawowe informacje, zachowując minimalistyczny styl. Kolor whisky jest bardzo jasny, słomkowy.
Zapach – intensywny, ziemisty dym torfowy, typowy dla destylarni, wzbogacony o bardziej subtelne niuanse owocowe, nuty świeżych, zielonych jabłek i soczystych cytrusów, zwłaszcza limonki i grejpfruta, akcenty miodu wrzosowego, pikantne nuty imbiru, białego pieprzu i cynamonu oraz słonawa nuta jodyny
Smak – bogaty i złożony profil, w którym dominują dymne akcenty, nuty dojrzałych jabłek, gruszek i agrestu, kremowa wanilia pochodząca z dębowych beczek, nuty słonego karmelu, mineralność, cynamon, gałka muszkatołowa, delikatny anyż oraz czarny pieprz
Finisz – długi, z wyraźnym wpływem dymu torfowego, z czasem ujawnia się także przyjemna owocowa świeżość i subtelna nutka czerwonych owoców – maliny i wiśni, korzenne zakończenie z akcentami suszonych owoców i odrobiną kakao
Moja ocena – 6,5/10
Laphroaig Elements 2.0 charakteryzuje się doskonale zbalansowaną strukturą, w której dym i torf łączą się z naturalną słodyczą owoców i wanilii, tworząc harmonijną całość, nie tracąc przy tym charakterystycznych dla Laphroaiga ostrych, „medycznych” nut. Dodatkowo, wydłużony proces fermentacji uwydatnił pikantne akcenty imbiru, białego pieprzu i cynamonu, które subtelnie przeplatają się z morską bryzą i słonawą nutą jodyny – klasycznym elementem tej destylarni. Laphroaig Elements 2.0 to „potężna” whisky, której moc sprawia, że warto poświęcić jej dłuższą chwilę. Zachęcam do spróbowania i wyrobienia własnej opinii.
500,00 – 600,00 zł