Glenfarclas 11 Years Old, czyli spotkanie z jedną z najnowszych edycji whisky z tej kultowej destylarni – wydaniem z 2025 roku, przeznaczonym do sprzedaży w strefach wolnocłowych.

Edycja została zabutelkowana w pojemności 1 litra, a jej mocną stroną jest 46% alkoholu. Idzie za tym naturalny kolor oraz brak filtracji na zimno. Jak wiemy, większość podstawowego portfolio tej destylarni to whisky butelkowane z mocą 40–43%, barwione i filtrowane (Glenfarclas 8 yo, 10 yo, 12 yo, 17 yo, 18 yo, 21 yo, 25 yo, 30 yo czy nawet 40 yo). Wyjątkiem pozostaje Glenfarclas 15 yo, również zabutelkowana z mocą 46%.

Zawsze zastanawiałam się, dlaczego właśnie piętnastolatka została w ten sposób wyróżniona, a nie – jak często bywa w innych destylarniach – starsze edycje. Być może chodzi o to, że to ona trafia do najszerszego grona odbiorców, co w dużej mierze wiąże się z ceną. Whisky w wieku 18–21 lat to już spory wydatek, nie mówiąc o wydaniach 25-, 30- czy 40-letnich.

Glenfarclas to destylarnia kojarzona przede wszystkim z beczkami po sherry. Jest jedną z ostatnich szkockich gorzelni słodowych pozostających w prywatnych rękach – i to w rękach szkockiej rodziny. Powstała w 1836 roku, a jej założycielem był Robert Hay. W 1865 roku przeszła na własność Johna Granta i jego syna George’a i od tego czasu nieprzerwanie pozostaje w rękach tej rodziny.

Wiadomo też, że już kilkukrotnie, w okresach dobrej koniunktury na rynku whisky, duże korporacje próbowały ją odkupić za kwoty znacznie przewyższające jej wartość. Za każdym razem spotykały się jednak ze zdecydowaną odmową.

Nie bez powodu – Glenfarclas od lat uznawana jest za jedną z najlepszych destylarni słodowych na świecie. Często wymieniana jest obok takich nazw jak Springbank, Bowmore, Lagavulin czy Laphroaig. Widać wyraźnie, że ścisła czołówka to gorzelnie małe i średnie, które nie stawiają na maksymalizację sprzedaży za wszelką cenę. Takie podejście pozwala im utrzymywać bardzo wysoki poziom swoich whisky.

Glenfarclas wyróżnia się także sposobem ogrzewania alembików – wykorzystuje się tu żywy ogień, co dziś jest już praktycznie niespotykane. W pewnym momencie próbowano przejść na ogrzewanie parowymi wężownicami i zamontowano dwa alembiki z takim systemem. Szybko jednak z tego zrezygnowano – podobno już po około sześciu tygodniach – ponieważ destylat miał wyraźnie inny profil aromatyczno-smakowy.

Na koniec dodam, że Glenfarclas jest jedną z najładniej położonych destylarni w całej Szkocji – u podnóża góry Ben Rinnes, najwyższego szczytu regionu Speyside. W lipcu 2022 roku miałam przyjemność odwiedzić tę gorzelnię, a naszym przewodnikiem był Ian McWilliam, którego można było spotkać także na festiwalach whisky w Polsce (zobacz Glenfarclas 185th Anniversary).
Zobaczmy więc, co ma do zaoferowania ta jedenastoletnia edycja.
Glenfarclas 11 Years Old
Nota
– moc 46% alc./vol
– region Speyside
– wiek 11yo
– beczka po Sherry
– nie filtrowana na zimno
– nie barwiona karmelem
Oko – Klasyczna dla Glenfarclasa – masywna, z szerokimi ramionami i tłoczeniem „ESTD 1836” na szkle. Etykieta jasna, kremowa, z charakterystycznym czerwonym napisem i prostą grafiką destylarni na tle gór. Całość wygląda tradycyjnie i bez udziwnień. Korek w złotawym kolorze dobrze komponuje się z barwą whisky. Sama whisky ma ładny, głęboki bursztynowy kolor, wpadający w odcienie miedzi.
Zapach – Wyraźnie sherry, ale bez ciężkości. Na początku suszone owoce – rodzynki, figi, śliwki. Do tego miód i karmel, które nadają słodyczy. Po chwili pojawia się więcej głębi – lekko przypalone toffi, odrobina kakao i delikatne nuty orzechowe. W tle pracuje drewno i przyprawy, głównie cynamon i szczypta gałki muszkatołowej. Całość dość czysta i dobrze poukładana jak na 11 lat.
Smak – Pełniejszy niż można się spodziewać po wieku. Start słodki – karmel, miód, suszone owoce. Szybko jednak dochodzi beczka – lekko taniczna, z nutami orzechów i przypraw. W środkowej części pojawia się odrobina gorzkiej czekolady i lekka wytrawność, która dobrze równoważy słodycz. Alkohol jest dobrze wkomponowany, nie gryzie, ale daje wyraźne „ciało”.
Finisz – Średniej długości, wyraźnie zaznaczony. Na początku jeszcze słodkawy, ale szybko przechodzi w bardziej wytrawne tony. Zostaje drewno, przyprawy i lekko gorzkawa czekolada. Na samym końcu delikatna goryczka i taniczność, które zostają na języku i podniebieniu.
Moja ocena – 5,5/10
Bardzo solidna, klasyczna sherry w młodszym wydaniu. 46% wyraźnie podnosi intensywność i sprawia, że whisky ma więcej charakteru niż podstawowe edycje. Nie jest to poziom starszych Glenfarclasów, ale daje dużo przyjemności i dobrze pokazuje styl destylarni, szczególnie dla osób szukających solidnej sherry w młodszym wydaniu.
Cena 200,00 – 260,00 zł
