Glen Scotia 12yo Icons of Campbeltown No.3 The Wulver Unpeated Tawny Port Cask Finish, czyli kolejne wydanie z serii, która finalnie ma składać się z pięciu edycji.

Seria została zapoczątkowana w 2023 roku również 12-letnią whisky, finiszowaną w beczkach po sherry Palo Cortado, którą miałam już wcześniej przyjemność opisać na blogu (zobacz: Glen Scotia 12yo Icons of Campbeltown No.1 The Mermaid). Z kolei w 2024 roku otrzymaliśmy wydanie 14-letnie, finiszowane w beczkach po czerwonym włoskim winie Barolo.

Moim zdaniem to bardzo udana seria, choć bez wielkich fajerwerków. I taki właśnie charakter tej destylarni wyłania się w ostatnich latach, w których Glen Scotia odbudowuje swoją pozycję na bardzo wymagającym szkockim rynku single maltów. Destylarnia, praktycznie pogrzebana na przełomie XX i XXI wieku, ponownie wraca do gry.

Nie znajdziemy tutaj tak bardzo dziś modnych „sherry bomb”. Co prawda obecnie Glen Scotia korzysta z bardzo szerokiego wachlarza beczek do wykańczania swojej whisky, ale wszystko to dzieje się dopiero po podstawowym dojrzewaniu w beczkach po bourbonie, najczęściej kolejnego napełnienia.

Jeszcze na przełomie wieków praktycznie 100% tutejszego destylatu dojrzewało właśnie w takich beczkach i na początku „odrodzenia” naturalnym krokiem było dodatkowe finiszowanie w innych typach beczek. Do dziś minęło już jednak wystarczająco dużo czasu, aby odbudować zapasy whisky dojrzewającej w aktywnych beczkach po sherry różnych rodzajów czy po innych winach. Mimo to destylarnia, chcąc zachować swoje DNA, nadal wykorzystuje inne beczki głównie do stosunkowo krótkiego finiszowania, najczęściej trwającego około roku.

Do Glen Scotii mam duży sentyment nie tylko ze względu na produkowaną tu bardzo dobrą whisky, ale także przez ludzi, których miałam okazję tam poznać i z którymi odbyłam niezapomniane tury po tej historycznej gorzelni, położonej w jeszcze bardziej historycznym regionie produkcji szkockiej whisky.

Pierwszy raz odwiedziłam to miejsce dokładnie 2 maja 2019 roku. Miałam wtedy przyjemność zwiedzić całą destylarnię i wziąć udział w niesamowitej degustacji bezpośrednio w jednym z magazynów, prowadzonej przez menedżera Glen Scotii – Iaina McAlistera. Tour był po prostu powalający (zobacz: Glen Scotia Victoriana).

Drugi raz byłam w Glen Scotii 18 czerwca 2025 roku. Tym razem naszym przewodnikiem był Alan Reid, pełniący funkcję europejskiego Brand Ambasadora grupy Loch Lomond, do której należy także Glen Scotia. Podobnie jak za pierwszym razem zostałam oprowadzona po całej destylarni, łącznie ze wszystkimi zakamarkami, poznałam tajniki produkcji, a na koniec zostałam po królewsku ugoszczona whisky prosto z beczek w jednym z magazynów. Na tym jednak się nie skończyło – dalsza część degustacji odbyła się jeszcze w niewielkim visitor centre.

Każdemu polecam odwiedzenie Glen Scotii – nie tylko ze względu na świetną whisky, ale także na ludzi, którzy ją tworzą.
Przejdźmy więc do samej whisky i sprawdźmy, co ma do zaoferowania.
Glen Scotia 12yo Icons of Campbeltown No.3 The Wulver Unpeated Tawny Port Cask Finish
Nota
– moc 51,7% alc./vol
– region Campbeltown
– wiek 12yo
– beczka po Burbonie oraz finisz w beczkach po Porto
– nie filtrowana na zimno
– nie barwiona karmelem
Oko – Butelka klasyczna dla Glen Scotii – prosta, solidna forma z lekko zwężającą się szyjką. Na froncie etykieta w odcieniach granatu i fioletu, nawiązująca do motywu The Wulver. Złote napisy dobrze kontrastują z tłem i są czytelne. Całość wygląda estetycznie i spójnie z pozostałymi edycjami z serii Icons of Campbeltown. Kolor whisky wyraźnie złoto-miedziany, wpadający w odcienie bursztynu – widać wpływ beczki po porto.
Zapach – Na początku wyraźna słodycz czerwonych owoców – śliwki, wiśnie, lekko podsuszone rodzynki. Do tego miód i karmel, ale bez przesadnej ciężkości. W tle delikatna nuta przypraw – cynamon, może odrobina gałki muszkatołowej. Po chwili pojawia się lekka mineralność i morski akcent charakterystyczny dla Campbeltown, ale raczej subtelny.
Smak – Średnio pełny, dobrze zbalansowany. Na pierwszym planie znowu owoce – tym razem bardziej dojrzałe, lekko konfiturowe. Do tego toffi, odrobina czekolady mlecznej i wanilia z beczki po bourbonie. Tawny port daje przyjemną, lekko winną słodycz, ale nie dominuje. Alkohol dobrze wkomponowany jak na 51,7%.
Finisz – Średniej długości, lekko wytrawny. Zostaje nuta czerwonych owoców, trochę tanin z beczki i delikatna przyprawowość. Na końcu pojawia się lekka goryczka i subtelny, morski akcent.
Moja ocena – 5,5/10
Whisky przyjemna, dobrze skomponowana i oferująca solidne, równe doznania. Finisz w beczkach po tawny porto wnosi przyjemną owocową słodycz i delikatnie wzbogaca profil, nadając całości dodatkowej głębi. Mimo że charakter pozostaje raczej stonowany, to jednak Glen Scotia pokazuje tu swoje mocne strony – spójność, czystość destylatu i eleganckie prowadzenie smaku. To udana propozycja do spokojnej degustacji, którą zdecydowanie warto spróbować, nawet jeśli nie aspiruje do roli najbardziej pamiętnej whisky w kolekcji.
Cena 450,00 – 740,00 zł
